Kilka słów o mnie

Pochodzę z Jeleniej Góry,tu się urodziłem, wychowałem, pracuję i żyję wraz z moją żoną Anną.

Po maturze wyjechałem do Wrocławia gdzie ukończyłem zarówno studia magisterskie z zakresu prawa, zarządzania i marketingu, jak i studia menedżerskie Master of Business Administration WSB/Franklin University USA, studia podyplomowe m.in. zakresu prawa i gospodarki Unii Europejskiej, przygotowania pedagogicznego, surowców energetycznych i odnawialnych źródeł energii.

W swoim życiu zawodowym pierwsze doświadczenia zdobywałem w administracji państwowej pracując w Urzędzie Wojewódzkim, a następnie przez blisko 15 lat związany bylem z branżą energetyczną Obecnie pracuję zajmując się kwestiami ochrony ]środowiska i gospodarki wodnej. W pracy samorządowej pracowałem jako Zastępca Prezydenta Miasta, Przewodniczący Rady Miejskiej, oraz Członek Samorządowego Kolegium Odwoławczego

Społecznie działam w wielu stowarzyszeniach w tym m.in. Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami, Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych, Bractwie Kurkowym Ziemi Jeleniogórskiej oraz PZSS. Jestem też Przewodniczący Rady Menedżerów Biznesu i Administracji Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu Wydziału w Jeleniej Górze.

Bardzo lubię sport i czynnie uprawiam turystykę górską, rowerową, biegam i ćwiczę sporty siłowe. Interesuję się filozofią wschodu i medycyną naturalną.

Podziel się z innymi

| |

Wołyń

2013-07-07 22:01
Dziś w Bazylice Mniejszej Świętych Erazma i Pankracego w Jeleniej Górze, miała miejsce uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej ofiary ludobójstwa na kresach południowo-wschodnich. Zbrodni, w której zginęło wielu członków mojej rodziny. Smutnym jest to, iż bardzo wielu Polaków w dalszy ciągu nie zna tej bolesnej karty naszej historii, dotyczącej wydarzeń do jakich dochodziło od lutego 1943 do lutego 1944, kiedy to Ukraińscy nacjonaliści dopuścili się w tym czasie zbrodni na polskiej mniejszości zamieszkującej istniejące do 1939 r. województwo wołyńskie. Szacuje się, że podczas zbrodniczych działań mogło zginąć blisko 100 tysięcy Polaków oraz kilkanaście tysięcy osób reprezentujących inne narodowości. Zbrodnie dokonywane były przez Ukraińską Powstańczą Armię. Jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń związanych z rzezią wołyńską była tzw. krwawa niedziela. 11 lipca 1943 bojownicy OUN-UPA zaatakowali jednocześnie 99 miejscowości zamieszkiwanych przez Polaków. Ich mieszkańcom zablokowano drogę ewentualnej ucieczki i rozpoczęto przelew krwi. Ludność mordowano przy użyciu siekier, młotków, noży czy broni palnej.

O tych wydarzeniach dziś przypomniało nam Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Jeleniej Górze z Prezesem Stanisławem Kańczukowskim.

Co ważne podkreślenia 147 ukraińskich parlamentarzystów poprosiło Sejm RP o uznanie Wołyńskiej Tragedii za ludobójstwo narodu polskiego.
Więcej w tym temacie można przeczytać na stronie http://www.wspomnieniawolynia.p.ht/


W Polsce w rocznice wspomnianych wydarzeń została podpisana wspólna deklaracja kościołów rzymsko i grekokatolickeigo w Polsce i na Ukrainie w sprawie zbrodni wołyńskiej. Dokument ten jest kontynuacją procesu polsko - ukraińskiego pojednania. "Jesteśmy świadomi, że tylko prawda może nas wyzwolić (por. J 8, 32); prawda, która niczego nie upiększa i nie pomija, która niczego nie przemilcza, ale prowadzi do przebaczenia i darowania win. Jako dzieci jednego Ojca w niebie kierujemy do Jego miłosierdzia prośbę o przebaczenie w duchu słów Modlitwy Pańskiej: "Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom".

Cały tekst deklaracji można przeczytać tu http://religia.tv/index.php?typ=news&id=3336

W odpowiedzi na tą deklarację płk. Jan Niwiński – Kresowy Ruch Patriotyczny wystosował list do Arcybiskupa Józefa Michalika Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski

LIST OTWARTY
Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie!
Z ufnością i ogromną nadzieją przystąpiłem do lektury Deklaracji Kościołów z Polski i Ukrainy z dn. 28.06.2013 ws. zbrodni wołyńskiej. Po wnikliwym jednak przestudiowaniu tego dokumentu przyjąłem jego treść z rozczarowaniem, najgłębszym bólem i najwyższym oburzeniem. Nie znający bowiem tematu z autopsji czytelnik, może po analizie tekstu Deklaracji dojść do wniosku, że Polacy ponoszą taką samą winę za mordy, jak zbrodniarze spod znaku OUN-upa, lub wręcz, że to Polacy byli sprawcami bestialskiego ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w okresie 1939 – 1947, a nie jego ofiarami.

Jako b. komendant placówki AK w Rybczy i b. komendant Polskiej Samoobrony Kresowej we wsi Rybcza na Wołyniu mam obowiązek zaprotestować w imieniu ponad 200 tysięcy ofiar banderowskiego ludobójstwa, w tym 150 tys. Polaków: dzieci wypruwanych z łona matek, tych przed ołtarzem rozgniatanych banderowskim butem, zarąbanych siekierami, po przyjęciu I Komunii Świętej, ich rodzeństwa i matek, dzieci nadziewanych na sztachety, przybijanych gwoździami do ścian budynków i podłóg, drewnianymi kołkami do ziemi, i tych wielu małych męczenników, których nie sposób wyliczyć.
Protestuję w imieniu 70-letniego mieszkańca Rybczy – Piotra Piotrowskiego, któremu upowcy zadali 37 kłutych ran na ciele, zerwali paznokcie z rąk i nóg, wydłubali oczy, obcięli język, uszy i nos.

Protestuję w imieniu moich towarzyszy broni z Rybczy – Marcina Mysłowskiego, Franciszka Mytkowskiego i mego stryjecznego brata Piotra Niewińskiego, których bandyci z UPA ukrzyżowali na topoli przy młynie we wsi Wilia w kwietniu 1944 r.
Jako katolik z dziada pradziada protestuję w imieniu ponad 200 duchownych rzymskokatolickich szczególnie bestialsko pomordowanych przez degeneratów z UPA. Księża ci do dziś nie doczekali się upamiętnienia swojej męczeńskiej śmierci ani nawet Mszy św. za spokój swych dusz (ponieważ księża unikali podania sprawców zbrodni). W wielu wypadkach oddziały UPA mordujące księży rzymskokatolickich były dowodzone przez duchownych greckokatolickich.
W Deklaracji czytamy m.in. „Jesteśmy świadomi, że tylko prawda może nas wyzwolić (por. J 89, 32); prawda, która niczego nie upiększa i nie pomija, która niczego nie przemilcza …”. Niestety, Deklaracja podpisana przez Waszą Ekscelencję w całej rozciągłości zaprzecza tym słowom.
Pytam więc w czyim imieniu Ksiądz Arcybiskup skierował prośbę o przebaczenie do Ukraińców? W imieniu tych 150 tys. Polaków pomordowanych przez bandytów z UPA? Dlaczego do Ukraińców? Przecież zbrodniarze z UPA stanowili zaledwie znikomy odsetek narodu ukraińskiego. Zatem nie naród ukraiński dopuścił się zbrodni na Polakach, tylko OUN-UPA, która wymordowała również ok. 80 tys. swoich rodaków, czego dowiedli Wiktor Poliszczuk i Witalij Masłowskij – nienacjonalistyczni ukraińscy historycy. A może za „braci” uważa Ksiądz Arcybiskup pogrobowców Bandery we współczesnej Ukrainie, stawiających pomniki mordercom, uznający ich za bohaterów i organizujących faszystowskie pochody młodzież z pochodniami na wzór SS we Lwowie i innych miastach zachodniej części Ukrainy? Z czego wynikałoby, że Wasza Ekscelencja przeprasza za to, że Polacy ośmielili się bronić swojego życia przed mordercami, gdy mieli ku temu możliwości i święty obowiązek.
Przez dokument przewija się wyraziście kwestia przebaczenia. Mnie natomiast uczono na lekcjach religii, że warunkiem przebaczenia jest przyznanie się do winy, wyrażenie skruchy i naprawienie krzywdy. Niestety, jak dotąd nic takiego nie nastąpiło ze strony ideowych spadkobierców banderowców. Przeciwnie, duchowni greckokatoliccy święcili i nadal święcą pomniki Bandery i innych morderców z OUN-UPA, odpowiedzialnych za ludobójstwo na Polakach i przedstawicielach innych narodowości zamieszkujących Kresy Wschodnie II Rzeczypospolitej.

Drugim pojęciem używanym często w Deklaracji jest pojęcie „pojednanie”. Z kim, że pozwolę sobie zapytać, Wasza Ekscelencjo? Z tymi, którzy na Ukrainie i w Polsce czczą morderców z OUN-UPA? To tak jakby jednać się i bratać np. z SS, NKWD czy UB. Nie! Z katami, mordercami i degeneratami ani z ich ideowymi spadkobiercami nie ma i nie może być pojednania. Natomiast symboliczne pojednanie dokonało się przez krew Polaków i Ukraińców zastygłą na tych samych siekierach, nożach, widłach, sierpach, których banderowcy używali do zabijania. Tego aktu pojednania nikt już nie cofnie. Z kolei współcześni Polacy i Ukraińcy, z wyjątkiem pogrobowców Bandery, nie mają do siebie żadnych pretensji, a ich wzajemne relacje są ogólnie poprawne.
Jestem całym sercem za współpracą i przyjaznymi relacjami wolnej Polski i wolnej Ukrainy. Ale nie nastąpi to nigdy w pożądanym wymiarze, dopóki władze państwowe i episkopaty kościołów na Ukrainie nie nazwą bestialskiego mordu na Polakach ludobójstwem, nie potępią zbrodniczych organizacji OUN-UPA i nie pociągną żyjących jeszcze sprawców do odpowiedzialności.

Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie!
Episkopat Polski zmarnował, poprzez podpisanie Deklaracji wręcz historyczną okazję, by nazwać zbrodnię ludobójstwa po imieniu, wskazać i potępić ich sprawców, oraz wezwać wszystkie uczciwe siły na Ukrainie do tego samego. Tylko w ten sposób bowiem można ułożyć właściwe stosunki pomiędzy Polską a Ukrainą – tzn. oprzeć ją na prawdzie, spełniając tym samym standardy cywilizacyjne, umożliwiające w przyszłości przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej. Niestety, Deklaracja nie spełnia ani jednego z tych warunków.
Ubolewam, że Episkopat Polski poprzez podpis Waszej Ekscelencji pod tym dokumentem przyłączył się do brudnej gry, jaką prowadzą w imię fałszywie pojmowanej poprawności politycznej przedstawiciele gremiów sprawujących władzę w naszym kraju.
Z należytym poważaniem –Przewodniczący KRP
Jan Niewiński

Komentarze

Korektor @ 78.88.143.*

wysłany: 2013-07-07 22:43

A we Lwowie stoi od niedawna (2007) pomnik Bandery... Starego "nowego" bohatera Ukraińców... Jeżeli Ukraińcy będą stawiać pomniki takim "bohaterom", to raczej ciężko będzie o pojednanie...

remigiusz r @ 83.26.133.*

wysłany: 2013-07-07 22:50

Zastanawia mnie i nieco dziwi, że Jan Niewiński wyraźnie w tym tekście nie Ukraińców a banderowców z UPA wskazuje jako winnych tej zbrodni. To trochę jak z hitlerowcami czy nazistami - bo przecież nie Niemcami.
Jednak jeśli to jedyna droga do pojednania, to niech tak zostanie.

szkoda @ 83.10.194.*

wysłany: 2013-07-08 09:54

apelować do czarnosecińców.

M.Kamiński @ 78.10.129.*

wysłany: 2013-07-08 21:41

Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, mając za punkt odniesienia dość mocno jednoczącą się Europę, swobodny przepływ osób i wolność osiedlania się, przenikanie się kultur, prawa człowieka chroniące przed państwem, pokojowe sposoby rozwiązywania konfliktów międzynarodowych itp. wydaje się zupełnie niemożliwe, że całe to wzajemne okrucieństwo narodów z przeszłości miało miejsce tak niedawno i wciąż żyją świadkowie czy uczestnicy tamtych wydarzeń. Dziś Ukraina to rynek, siła robocza i polityczny sojusznik Polski - ponad złem, które miało miejsce w czasie ostatniej wojny i zaraz po niej; niesamowicie zmieniła się nasza Europa i dziś taka eskalacja konfliktu między Polakami a Ukraińcami jest poza jakimkolwiek wyobrażeniem. I dobrze, niech obu narodom pozostanie groby upamiętnić, archiwa otworzyć, ekstremizmem w polityce się nie przejmować i dalej sąsiadować przyjaźnie, z pożytkiem dla wszystkich korzystających ze wzajemnej otwartości.

Krzysztof Bulzacki @ 83.21.252.*

wysłany: 2013-07-09 14:48

Dobrze, że jest tu zamieszczony list kolegi Niewińskiego z Warszawy. Czytelnik nie znający problemu mógłby pomyśleć, że deklaracja biskupów z 28 czerwca zawiera prawdę. Tablica odsłonięta w Jeleniej Górze została wykonana przez Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu, o tym pan Papaj nie napisał. To upamiętnienie poprzedzone zostało w prawie 150 miastach. Jelenia Góra mało interesuje się polską historią. Nieliczni mieszkańcy prenumerują nasze pismo "Na Rubieży" zajmujące się ludobójstwem nacjonalistów ukraińskich dokonanym na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej na ludności polskiej. A to już minęło 20 lat naszych publikacji. Krzysztof Bulzacki

bu3las @ 83.27.193.*

wysłany: 2013-07-10 01:51

Akurat na tej stronie jg24 jest informacja o lwóweckiej imprezie, że wystąpi grupa Enej. Muzycy o ukraińskich korzeniach.

Kukiz ostatnio napisał w "Do rzeczy", iż nazwa ta nawiązuje do pseudonimu Petra Olijnyka. Na stronach Grupy piszą, że podobno nie. Że jest to nawiązanie do Eneidy... A może tak z domu wyszło, osłuchali się młodzi o starych bohaterach. W końcu młodzi Ukraińcy chcieli przejechać rowerami szlakiem Bandery przez Kraków, gdzie ich idol zabiegał o pomoc u Hansa Franka w sprawach mniejszości polskiej.

Za Wikipedią:
Petro Olijnyk ps. Enej (ur. 1909 w wsi Mołodnycze, zm. 17 lutego 1946 koło wsi Rudnyki na Wołyniu) – ukraiński wojskowy, członek OUN, pułkownik UPA, w 1943 roku kierował mordami ludności polskiej na Wołyniu.

Służył w Wojsku Polskim, w czasie studiów wstąpił do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Z zawodu był lekarzem.

W 1941 był członkiem grup marszowych, w 1942 był obwodowym przewodniczącym OUN w obwodzie dniepropietrowskim. W 1943 był organizatorem oddziałów Ukraińskiej Powstańczej Armii w rejonie Równego i Krzemieńca, oraz dowódcą Okręgu Wojskowego (WO) UPA Bohun. W latach 1944–1945 był przewodniczącym OUN na Wschodnią Ukrainę, w latach 1945–1946 organizacyjnym referentem OUN Zachodniej Ukrainy.

Według wspomnień świadków Enej był znany z bezwzględności i okrucieństwa; m.in. własnoręcznie odrąbywał głowy swoim ofiarom.

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: